MOJA ARCHEOLOGIA
Piotr C. Kowalski

21 III - 12 IV 2019

kuratorka:
dr hab. Anna Tyczyńska, prof. UAP

Wernisaż: 21 marca 2019, godz. 19.00

Galeria ARCHAIOS
Instytut Archeologii UAM,
Collegium Historicum, ul. Umultowska 89, Poznań

Piotr C. Kowalski „Moja archeologia”

Rzeczy mają swoją biografię, zmieniają właścicieli, miejsca, podróżują. Odciskają się na nich historie ich właścicieli. Rzeczy przenoszą ludzkie zapachy, noszą ślady rąk, które je dotykały, niszczeją w skutek ich używania. Jako ubrania otulają nas i ogrzewają a jako narzędzia służą nam do wykonywania najróżniejszych czynności. Rzeczy towarzyszą nam nieustannie w codziennej egzystencji. Jedne są przez nas pielęgnowane z troską, jeśli mają dla nas wartość materialną lub sentymentalną. Wtedy dbamy o nie i staramy się o to, aby pozostały z nami jak najdłużej. Część z nich przeżywa swoich właścicieli i albo trafia do innych, którzy dbają o nie jeszcze bardziej, albo – uznane za bezwartościowe wyrzucane są na śmietnik. Są też przedmioty, które szybko się zużywają, tracą wartość, jeśli przestają pełnić swą funkcję. Wtedy też trafiają do śmieci i szybko zostają zapomniane. Anachroniczne rzeczy wypierane przez nowsze wynalazki znikają z naszej egzystencji, niektóre trafiają do muzeów, aby utrwalić przechodzące do historii obiekty kultury materialnej.

W kontekście wszechobecności rzeczy w naszym życiu – można zapytać, co po nas zostanie? Sterty niepotrzebnych rzeczy, zużyte przedmioty, opuszczone pamiątki? Czy wzrastająca w zastraszającym tempie nadprodukcja przedmiotów nie spowoduje tego, że nasza planeta stopniowo pokryje się niepotrzebnymi, odrzuconymi przedmiotami, w tym nierozkładalnym plastikiem? W.J.T Mitchell powiada, że pojawiającej się od niedawna fascynacji rzeczami towarzyszy rozrastające się „archiwum nienadających się do recyklingu (choć czasami nadających się do kolekcjonowania) odpadów, nadmiar przestarzałych gadżetów wypełniających świat niczym gigantyczne śmietnisko” (1). Co za, powiedzmy, pięćset lat powiedzą o naszej kulturze przyszli archeolodzy? Jakie wnioski wyciągną badając pozostawione przez nas rzeczy?

Do wyobrażania sobie takiej sytuacji prowokuje wystawa Piotra C. Kowalskiego „Moja Archeologia” w Galerii Archaios UAM w Poznaniu. Artysta zbiera różne, wydawałoby się najbardziej banalne, przedmioty. Jego twórczość wpisuje się w nową estetykę związaną z wystawianiem śmieci, odpadów, zainteresowaniem materialnością zwykłych i trywialnych rzeczy (2) . Zbieractwo artysty zaczęło się już w czasach szkoły podstawowej. Z tego czasu zachowały się jego dzienniczki lektur z przełomu lat 50. i 60. XX wieku. Z nich możemy dowiedzieć się, co artysta czytał, co go ukształtowało, jak bardzo już wtedy pociągało go rysowanie. Kowalski poprzez zbieranie przedmiotów utrwala też historię swojej rodziny w Mieszkowie.

„Z czasów Mieszkowskich – powiada – mam jeszcze m.in. kosę po ojcu (był największym kosiarzem we wsi, gdyż potrafił w czasie żniw albo sianokosów pół wsi wykosić. Mam ‘słynną’ magiel po rodzicach, w której swoje ręczniki i pościele maglowało wielu naszych bliższych i dalszych sąsiadów a w której ja obecnie maglując po swojemu, wyciskam ostatnie soki z czarnego bzu i wiśni”. Z tych czasów Kowalski ma też kopyto szewskie, drewnianą chochlę, ozdobne kafle z pieca, a także chustę w kratę, którą jego babcia zakładała na siebie idąc do kościoła, albo aby się ogrzać.

Jak większość chłopców, ale i niektóre dziewczynki, artysta zbierał też znaczki pocztowe. I choć nie mają większej wartości finansowej, Piotr C. Kowalski wykorzystuje ich wartość artystyczną, naklejając na swoje słynne pocztówki robione z desek i belek stodoły z Nienawiszcza, która w 2012 roku zawaliła się w wyniku przejścia silnej trąby powietrznej.

Piotr C. Kowalski zbiera też odpadki, pozostałości i skrawki po wykonanej pracy. Utrwala to, co zazwyczaj jest przez nas niezauważalne, traktowane jako nieważne, bezwartościowe, niezasługujące na uwagę. W ten sposób w jego pracach uchwycone zostaje znaczenie codzienności, tej banalnej, najzwyklejszej, niemal niewidocznej. Artysta mówi, że to artystyczne zbieractwo zaczęło się w latach 80. XX wieku:

„PRZEŁOM w moim zbieractwie / kolekcjonerstwie nastąpił gdzieś w okolicach roku 1984, gdy malowałem bardzo intensywnie obrazy w mieszkaniu na ul. Granicznej w Poznaniu. Pod sztalugami porozkładałem papiery i folie, aby było jak najmniej sprzątania, gdyż farby na podłogę spadały z malowanych obrazów. Żal mi się zrobiło tych drogich farb spadających w trakcie malowania obrazów, więc zacząłem podkładać drugie czyste płótno pod sztalugę. I to był moment przełomowy, gdyż ratowałem przed wyrzuceniem do kosza te często duże zwały farb rozmazywanych szpachlami, na których też w sposób naturalny osiadał kurz z naszego mieszkania. Potem od 1998 roku w całkiem świadomy sposób zacząłem ‘kolekcjonować’ studzienki kanalizacyjne na całym świecie, ale nie przy pomocy aparatu fotograficznego, bo tak robi wielu, ale na płótnie, przy pomocy autentycznego kurzu i brudu z danych miejsc”.

Kiedy później artysta kontynuował malowanie swoich obrazów podwójnych – ratując to, co ścieka spod sztalugi, ktoś na jednym z plenerów zauważył w tym podejście ekologiczne. Mówiono mu: „super pan maluje, szanuje pan przyrodę, naturę, aby farby i rozpuszczalniki nie spadały w trakcie malowania na trawę”. Artysta dopowiada, że pewnie ekolodzy nie zastanawiają się nad działaniami artystycznymi, ale te ostatnie mogą być także ekologicznymi. Na przykład na plaży w Gąskach artysta chodził od latarni do Sarbinowa i zbierał plastikowe, połamane zabawki, a potem przytwierdzał je do obrazów. Obecnie w lasach, zwłaszcza w okolicy Nienawiszcza, ustawia tabliczki z napisem: „Nie śmieć”.

Piotr C. Kowalski zbiera między innymi porzucone i zepsute zapalniczki, własne zużyte aparaty fotograficzne począwszy od rosyjskiego Zenita, który kupił jeszcze na studiach; stare kalendarze, zardzewiałe i powyginane gwoździe z zawalonej stodoły w Nienawiszczu; bilety kolejowe, tramwajowe i autobusowe; puste tubki po farbach, zeschnięte stare pędzle, zużyte ołówki, kredki i flamastry, maszynki do golenia i znalezione na wsi końskie podkowy. Zbiera też cegły z różnych stron świata, dawne i obecne napisy na murach, a także oryginalne, autentyczne tablice z różnymi cytatami, np. „Bądź czujny, wróg czyha” czy „Polska kultura własnością całego narodu”. Zbiera też stare skorupy, piasek z różnych stron świata; a także wszystko, co dotyczy nazwiska Kowalski, w tym swoje własne pieczątki. Odnosi się do innych artystów o tym samym nazwisku. Kolekcjonuje też pamiątki opatrzone napisem: Kowalski, jak na przykład czerwone, żółte, niebieskie i pomarańczowe trampki. Ostatnio zbiera również to, co dotyczy bobrów, fascynuje go ich pęd do stawiania tam, układania drewna, a tym samym do zmieniania krajobrazu.

Te wszystkie rzeczy zbierane przez Piotra C. Kowalskiego nie tylko mają swoją biografię, ale też odnoszą się do biografii artysty. To poprzez nie kreśli on opowieść o sobie, swojej twórczej pracy, własnych fascynacjach oraz codzienności, która wciąż przeplata się ze sztuką.

(1) W.J.T. Mitchell, Czego chcą obrazy? Pragnienia przedstawień, życie i miłości obrazów, przeł. Ł. Zaremba, NCK, Warszawa 2013, e-book, 45%.
(2) Ibidem.

 

Izabela Kowalczyk
(z wykorzystaniem odautorskiego tekstu Piotra C. Kowalskiego)